Rosyjskie kontakty Leppera
Andrzej Lepper na półtora roku przed wyborami parlamentarnymi został zaproszony do Moskwy, gdzie spotkał się z przedstawicielami rosyjskiego rządu i Dumy. „Rosyjskie kontakty Leppera zaczęły się 2,5 roku temu, kiedy to do siedziby Samoobrony zgłosiło się dwóch Rosjan w cywilu. Jednego z nich tytułowano panie pułkowniku, drugiego panie generale” - mówi były wiceprzewodniczący Samoobrony, Janusz Malewicz.
Janusz Malewicz, do wiosny tego roku wiceprzewodniczący Samoobrony, twierdzi, że tajemniczy oficerowie pojawili się po blokadach organizowanych przez Samoobronę w 1999 r. Andrzej Lepper razem z szefami kilku innych radykalnych związków zawodowych - między innymi Sierpnia '80 - założył wtedy Międzyzwiązkowy Komitet Społeczny; stawiał sobie za cel zmianę polityki społeczno-gospodarczej, a faktycznie dążył do obalenia rządu Jerzego Buzka. Zdaniem Malewicza obydwaj Rosjanie mieli pomóc Lepperowi w nawiązaniu kontaktu z instytucjami związkowymi i politycznymi w Rosji. Kontakt rzeczywiście został nawiązany.
Usprawiedliwiony wyjazd
Przygotowania do pierwszej wizyty Andrzeja Leppera w Moskwie zaczęły się w kwietniu 2000 r. Z przedstawionych nam dokumentów wynika, że wyjazd organizowano w pośpiechu. Rosjanie naciskali na jak najszybsze załatwienie formalności, bo zbliżające się święta - pierwszego i dziewiątego maja - mogły utrudnić organizację przyjazdu. Przewodniczącemu było to na rękę, na prośbę polskiej delegacji termin pobytu Samoobrony w Rosji wyznaczono na 15-18 maja 2000 r.
15 maja w warszawskim sądzie rejonowym miała odbyć się rozprawa przeciwko Lepperowi oskarżonemu o zorganizowanie nielegalnej blokady przejścia granicznego w Świecku. Szef Samoobrony twierdził wtedy, że ten wyjazd był wcześniej zaplanowany i przygotowany, a sąd uznał zwolnienie przedstawione przez jego obrońcę, mecenasa Henryka Dzido. Przesunięcie terminu rozprawy z powodu „zaplanowanego wcześniej wyjazdu do Moskwy” było korzystne dla Leppera - zgodnie z prawem mógł zażądać rozpoczęcia całego postępowania od początku.
Z Rosją przeciw USA
Z Lepperem pojechał wówczas do Rosji obecny wiceprzewodniczący Samoobrony, Tadeusz Dębicki, który w przeciwieństwie do Malewicza nie przypomina sobie oficerów rosyjskich nakłaniających szefa Samoobrony do robienia wspólnych interesów. Dębicki twierdzi, że to on - choć nieformalnie - odpowiada za kontakty partii z Rosjanami.
„Nieformalnie, bo w Samoobronie nie ma oficjalnych struktur zajmujących się polityką zagraniczną” - tłumaczy. Podczas pierwszej rozmowy z dziennikarzami „Gazety Polskiej” wiceszef Samoobrony mówił tylko o jednym wyjeździe przedstawicieli Samoobrony do Rosji - tym w maju 2000 r.; przedstawił też dokumenty potwierdzające fakt owego wyjazdu.
Po kilku dniach przypomniał sobie, że tak naprawdę liderzy jego partii wyjeżdżali do Rosji dwa razy - byli w Moskwie również w czerwcu.
Polska ambasada w Moskwie twierdzi natomiast, że ma informacje (nie zna szczegółów tej wizyty) na temat trzeciego wyjazdu przedstawicieli Samoobrony do Rosji - w lipcu 2000 r. Delegacja Samoobrony odwiedziła wówczas Kyzył (koło Irkucka) na Syberii.
Gość rządu i Dumy
Pierwsza wizyta liderów Samoobrony w Moskwie odbyła się na zaproszenie Centralnego Komitetu Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Rolno-Spożywczego, organizacji bliskiej rosyjskim komunistom. Według Dębickiego, oprócz dwóch wiceprzewodniczących Dumy przyjął ich także Minister Rolnictwa, Aleksander Gordijew. Dębicki twierdzi, że przedstawiciele rosyjskich władz chwalili Samoobronę za dotychczasową działalność [Samoobrona w tym czasie znana była jedynie z organizowania radykalnych protestów - przyp. red.] „w najlepiej pojętym interesie Polski” i nakłaniali do jej kontynuowania.
Dębicki wspomina również swoją rozmowę z rosyjskim Ministrem Rolnictwa na temat współpracy gospodarczej Polski i Rosji. „Co wyście Polacy zrobili, sami zeszliście z rosyjskiego rynku” - miał powiedzieć Gordijew.
„Minister ma rację, a my jeździmy do Moskwy właśnie dlatego, żeby odzyskać rosyjski rynek” - wyjaśnia Dębicki.
Zastępca Leppera uważa, że Polska zbyt pospiesznie wstąpiła do NATO i powinna raczej uczestniczyć w słowiańskim sojuszu przeciwko amerykańskiej hegemonii.
Lepper przeprasza Rosjan i gani Amerykanów
Dokładnie dwa miesiące przed pierwszym wyjazdem szefa Samoobrony do Moskwy (15.03.2000 r.) Andrzej Lepper poszedł do ambasady rosyjskiej z bukietem biało-czerwonych róż i przeprosił Rosjan za atak na ich konsulat w Poznaniu (chodziło o protest kilku przeciwników interwencji rosyjskiej w Czeczenii, którzy weszli na teren konsulatu i podarli rosyjską flagę). Zapewnił też, że Samoobronie zależy na handlu z Rosją.
Tego samego dnia członkowie Samoobrony protestowali pod ambasadami: amerykańską (przeciwko globalizacji) i niemiecką (przeciwko wykupywaniu polskiej ziemi przez cudzoziemców).
Szkolenia Instytutu Schillera
Według tygodnika „Polityka” nr 42/2001, szef Samoobrony uczestniczył w szkoleniach Instytutu Schillera. Instytut założony przez amerykańskiego milionera Lyndona LaRouche i jego żonę Helgę Zepp, zajmuje się reklamą, analizami ekonomicznymi, historią i prawem. Walczy z jazzem, rockiem i narkotykami, propaguje energię nuklearną i opowiada się za uniezależnieniem Europy od Stanów Zjednoczonych, które w publikacjach Instytutu są obarczane odpowiedzialnością za większość nieszczęść na świecie. Instytut przeciwstawia się globalizacji.
Instytut Schillera ożywił swoją działalność w Polsce przed pierwszą falą rolniczych blokad organizowanych przez Samoobronę. Poglądy Instytutu popularyzował współpracujący w czasie blokad z Samoobroną „Sierpień '80”.
Pierwszy kontakt
O związkach byłego wiceprzewodniczącego Samoobrony, Janusza Bryczkowskiego, z Rosjanami pisała w 1992 r. „Gazeta Wyborcza”. Bryczkowski, biznesmen i najbliższy współpracownik Leppera, był właścicielem kilku powiązanych z kapitałem rosyjskim firm, na przykład przedsiębiorstwa „Ata-Pol”, w którym 30 proc. udziałów miało merostwo Ałma-Aty z Kazachstanu. Miał też ponad 50 proc. udziałów w moskiewskiej spółce „Ekoteh s-ka”, która budowała wielkie kompleksy laserowe dla Japończyków i Tajwańczyków.
„Naszym największym nieszczęściem jest to, że nie potrafiliśmy nawiązać kontaktów technologicznych z Rosjanami. A ja widziałem tam technikę, o jakiej nam się nie śniło” - żalił się na łamach „Gazety Wyborczej”.
Zastępca Leppera bez ogródek mówił również o swoich kontaktach z oficerami i generałami KGB. Twierdził jednak, że nie rozmawiał z nimi o polityce - tylko o interesach i na tematy towarzyskie.
Eliza Michalik,
Tomasz Sakiewicz
Podyskutuj w Strefie Logowania dla sympatyków PiS |
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Prawo i Sprawiedliwość nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Komentarze (3):










