RSS
22.11.2001 | Wywiady | Partia

Rozmowa z Lechem Kaczyńskim

H.: Czy odwołanie Andrzeja Leppera z funkcji wicemarszałka Sejmu to dobry pomysł?

L.K.: Uważam, że pan Andrzej Lepper w ogóle nie powinien zostać wybrany wicemarszałkiem. Jego wybór był swoistą demonstracją lekceważenia prawa ze strony mającego decydujący głos SLD. Podobnie było ze znacznie niższymi awansami pani Hojarskiej i pana Łyżwińskiego. Myślę, że dla tej części społeczeństwa, która orientuje się mniej więcej w mechanizmach polityki, był to zupełnie jasny sygnał. Prawo w tej chwili to wola SLD, tak jak przed rokiem 1989, o czym z pewnością ludzie nieco dojrzalsi pamiętają. Nie wierzę, by była to demonstracja niezamierzona, zarówno ta wicemarszłkowska, jak i mianowanie akurat pani Hojarskiej wiceprzewodniczącą komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka czy pana Łyżwińskiego wiceprzewodniczącym Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo.

H.: Politycy i publicyści podkreślają, że działania wicemarszałka nie licują z godnością urzędu, który sprawuje. Jednak partiom koalicji rządzącej chyba to nie przeszkadza?

L.K.: Jak ktoś taki w ogóle może być wicemarszałkiem Sejmu? Rozumiem, że wybrano go do parlamentu, takie są reguły. W Polsce zdarzały się próby prowokacji politycznych, sfingowanych procesów - ja i mój brat świetnie o tym wiemy. Wiemy też, że nie można przy obecnym stanie naszego aparatu władzy przyjąć zasady, że każdy, komu postawiono zarzuty, nie może startować. Byłoby to wyposażenie polityków kontrolujących ten aparat we władzę absolutną. Za tym nie jestem, natomiast czym innym jest zrobienie z takiej osoby wicemarszałka Sejmu. Nie sądzę, żeby w tej chwili SLD zgodziło się na odwołanie Andrzeja Leppera, bowiem partia ta ma swoisty plan, który polega na całkowitym zapanowaniu nad aparatem państwowym, poszerzeniu władzy, która wyraźnie wykracza poza zakres władzy demokratycznej i stworzeniu takich warunków, by w 2005 roku szansa na reelekcję była olbrzymia, ponieważ inne siły polityczne będą działały w głębokiej nierównoprawności.

H.: Czy widzi Pan w Samoobronie potencjalnych następców Andrzeja Leppera na stanowisku wicemarszałka?

L.K.: Nie widzę tam osoby, która miałaby elementarne doświadczenie w tym zakresie, tak, by mogła go zastąpić, ale to nie jest moja sprawa. Jeszcze raz powtarzam: sprawa marszałka Leppera to tylko jeden z przykładów niezwykle groźnej polityki - nie tyle Samoobrony, która także na tym zyskuje, lecz Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

H.: Czy zdecydowałby się Pan na założenie długoterminowej lokaty bankowej w celu ominięcia słynnego już podatku?

L.K.: Nie, nie zdecydowałbym się, gdyż uważam, że przed podatkami nie należy uciekać. Są one przykrą, ale koniecznością. Uważam jednak, że przedsięwzięcie pana Belki, to „niewarta skórka za wyprawkę”, szczególne, że doszło do kampanii prasowej, która w swojej istocie ma charakter bardzo głęboko antypaństwowy. Doszło do zderzenia, które bardzo poróżniło obywateli i państwo, co jest niedobre. Ja bym tego nie robił, a poza tym nie mam takich pieniędzy, z którymi warto uciekać od podatku. Dla nas byłoby to może kilkaset złotych wolnych od tego podatku, więc naprawdę spokojnie możemy to oddać Polsce.

H.: Dziękuję za rozmowę.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Prawo i Sprawiedliwość nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Komentarze (1):

Paweł Kowal o dominacji „starej Europy” w służbie dyplomatycznej UE

Okazuje się, że z dyplomacją unijną może stać się podobnie jak z innymi instytucjami UE - specjalnie dla pis.org.pl komentuje Paweł Kowal
Klub Parlamentarny Prawa i SprawiedliwościMultimediaPrawa Strona Północnego MazowszKomentarz politycznyŚciągnij sobie kaczkęPortal Informacja SamorządowaPół żartem, ale serio...Program PiS 2009Biuletyn Informacji Publicznej PiS