RSS
31.10.2007 | Wywiady | Rząd (2005-2007) | źródło: Gazeta Polska

Wywiad z Przemysławem Gosiewskim w „Gazecie Polskiej”

Gazeta Polska: W Rosji na ekrany kin niebawem wejdzie film „Rok 1612”, opowiadający o wypędzeniu Polaków z Moskwy. Rocznicę tego zdarzenia Rosjanie uczynili swoim świętem państwowym. Pana przodek, hetman Aleksander Gosiewski, dowodził polską załogą w Moskwie. Pozytywnym bohaterem filmu chyba nie będzie?

Przemysław Gosiewski: Historii zakłamać się nie da. Rolę swojego przodka oceniam bardzo pozytywnie. W dziejach obu krajów kilkakrotnie zdarzało się, że Rosjanie okupowali Warszawę. Raz to my, Polacy, byliśmy na Kremlu.

G.P.: Pewnie marzy się panu powtórka?

P.G.: Nie należy wracać do czasów historycznych. Natomiast z moimi konotacjami rodzinnymi wiąże się pewna anegdotka. Swego czasu zaproszono mnie na obchody Święta Federacji Rosyjskiej. Odmówiłem, uznając, że sytuacja, w której święcie upamiętniającym wygnanie Polaków z Kremla uczestniczy potomek dowódcy polskiej załogi, jest trochę niezręczna. Przez Rosjan zostało to przyjęte ze zrozumieniem.

G.P.: Kreml bardzo entuzjastycznie przyjął wynik wyborów w Polsce. Prasa niemiecka pisze o „powrocie Polski do serca Europy”. Jak będzie wyglądać polityka zagraniczna nowego rządu?

P.G.: Cieszę się, że decyzje w sprawie traktatu reformującego podjął rząd PiS. Platforma, która może wiele w tej sprawie popsuć, nic nie zwojuje. Z drugiej strony w całej Europie zauważono, że władzę w Polsce stracili ludzie, którzy zabiegali o sprawy polskie, narodowe, którzy byli być może nielubiani za to w europejskich salonach. Przychodzą ci, którzy hołdują zasadzie, że Polska to taka panna, która nie jest ani posażna, ani ładna, więc powinna być układna. To będzie główne hasło polityki zagranicznej pod rządami PO.

G.P.: Na Prawo i Sprawiedliwość głosowało więcej osób niż dwa lata temu, jednak straciliście władzę. Jaka była tego przyczyna?

P.G.: Podstawowym powodem wygranej Platformy było uaktywnienie nowych wyborców, którzy głosowali nie tyle za PO, ile raczej przeciwko PiS. Dwuletnia kampania medialna pod hasłem „Walcz z PiSem” spowodowała, że hasła typu „Idź do wyborów, zmień Polskę” (kampania Fundacji Batorego) skłoniły do głosowania głównie naszych przeciwników. Gdyby frekwencja była inna, wybory wygrałby PiS. Moim zdaniem popełniono też dwa błędy w kampanii. Pierwszym było nieprzeniesienie debaty w sytuacji, gdy premier Jarosław Kaczyński był chory. Spowodowało to, że debata nie była pojedynkiem dwóch równorzędnych partnerów. Gdyby przełożono ją na inny termin, każdy by to zrozumiał. Drugi powód - kampania za mało pokazywała sukcesy rządu.

G.P.: Czy w kampanii nie zaszkodziła PiS sprawa poseł Beaty Sawickiej?

P.G.: Rzeczywiście powinna być przedstawiona opinii publicznej o wiele wcześniej. Moment jej prezentacji był nieodpowiedni. Warto jednak zwrócić uwagę na pokrętne zachowanie PO, które z jednej strony podkreślało, że Sawicka została usuniętą z klubu PO, z drugiej - przedstawiciele tej partii zdecydowanie jej bronili. Politycy Platformy powinni się zastanowić, czy rzeczywiście zależy im, by z polityką tej partii kojarzony był doktor G. czy pani Sawicka.

G.P.: W województwie świętokrzyskim PiS zdecydowanie wygrał. Pan okazał się niekwestionowanym liderem. Jak to się stało, że w regionie dotychczas uważanym za czerwony LiD zajmuje czwarte miejsce, nawet za PSL, wy natomiast notujecie tak świetny wynik?

P.G.: Ludzie przekonali się, że jesteśmy jedynymi politykami, którzy dotrzymują obietnic, zarówno w kraju, jak i w regionie. Zamierzamy przez następne cztery lata zabiegać o sprawy ważne dla województwa świętokrzyskiego. Apeluję do polityków Platformy Obywatelskiej, by nie kierowali się wynikiem wyborów przy wspieraniu poszczególnych regionów Polski. Nie może być tak, że województwa, w których PiS wygrał, będą traktowane jako obszary skazane na zastój.

G.P.: A jest taka obawa?

P.G.: Platforma Obywatelska pokazała, że jest partią wielkich miast i zachodniej części kraju. Bardzo bym chciał, żeby nie uzależniać rozwoju Polski od mapy wyborczej, ale od zasad cywilizacyjnych - słabsze regiony, takie jak województwo świętokrzyskie czy ściana wschodnia, powinny otrzymywać więcej środków.

G.P.: W następnej kadencji będzie rządzić koalicja PO-PSL. Jak ją pan ocenia? Czego należy się spodziewać przez następne cztery lata?

P.G.: Będzie to koalicja wielkich sprzeczności, chociażby w sprawach gospodarczych. Najbliższa kadencja może potrwać cztery lata, będziemy jednak mieli powtórkę końcówki rządów Akcji Wyborczej Solidarność oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej - tzn. rządy będą bardzo słabe. Jedynie PiS był w stanie zdecydowanie zwiększyć poparcie będąc partią rządzącą.

G.P.: PiS jest z jednej strony w komfortowej sytuacji - zwiększyliście poparcie, macie prezydenta, po 1989 r. nie było tak silnej opozycji. Z drugiej strony nie macie w parlamencie partnera.

P.G.: Naszym zadaniem jest bycie konstruktywną, ale twardą opozycją. Istotne jest to, że jesteśmy zwartym klubem, nie przewiduję odchodzenia od nas posłów. Poza tym taka formacja jak PiS zawsze musiała walczyć na dwa fronty - z jednej strony odpierać ataki formacji centrowych i lewicowych, z drugiej - odwołujących się do elektoratu tradycyjnego. Dziś na prawo od PiS nic nie ma. PiS stało się jedyną polityczną reprezentacją polskiej prawicy. Możemy skupić się tylko na budowaniu alternatywnego programu wobec PO. Platforma jest partią centrowo-liberalną, po usunięciu bądź marginalizacji polityków konserwatywnego skrzydła skręcającą raczej w lewo.

G.P.: Wielu wyborców głosowało na PO, sądząc, że głosuje na prawicę. Platforma nią nie jest?

P.G.: PO udowodniła, że jest partią liberalną, nie prawicową. Podziękowaniem dla młodych ludzi, którzy oddali swój głos na partię Tuska, może być wprowadzenie odpłatności za studia, przez co umniejszona zostanie szansa biedniejszej części społeczeństwa, której dzieci przecież się kształcą. Czym innym jest odpłatność za studia dla kogoś, kto mieszka w mieście akademickim, czym innym dla osób pochodzących z małych miejscowości. Płatne studia są próbą podzielenia młodego społeczeństwa na dwie kategorie - A i B.

G.P.: Co trwałego zostanie po rządach PiS?

P.G.: Platforma będzie chciała psuć wszystko - dowodem na to są słowa Tuska, że PO będzie robić wszystko inaczej niż PiS. W rzeczywistości PO będzie musiała kontynuować nasze działania chociażby w kwestii inwestycji, które zostały zaplanowane przez ostatnie dwa lata. Rząd Jarosława Kaczyńskiego przygotował programy operacyjne, dzięki którym będzie wydanych blisko 68 mld euro. Poza tym po rządzie Jarosława Kaczyńskiego została decyzja o przyznaniu Polsce organizacji Euro 2012.

G.P.: Właśnie. Pojawiają się obawy, że nie zdążymy. Stadionu Narodowego wciąż nie ma. Tydzień temu media obiegła kontrowersyjna propozycja Hanny Gronkiewicz Waltz, by stadion ten zbudować w Łomiankach.

P.G.: Wyniesienie stadionu do Łomianek lub w inne miejsce nie ma żadnego uzasadnienia, chyba że chodzi o pozyskiwanie gruntu w miejscu, w którym planowana była budowa stadionu na Pradze, na inne cele i pozyskanie dzięki temu wielu milionów złotych. To dowód, że dla PO interesy grupowe są ważniejsze niż interes ogólnonarodowy. Przecież sprawna organizacja Euro, zbudowanie stadionów, które zostaną po mistrzostwach, jest w interesie Polski.

G.P.: Jaka będzie przyszłość Centralnego Biura Antykorupcyjnego?

P.G.: Platforma będzie zmierzać w kierunku stopniowej dezorganizacji CBA. Nie wiemy, czy będzie to dezorganizacja prosta, polegająca na zmianie ustawy, czy też będzie polegać na powoływaniu nowych struktur, do których zostanie włączone CBA. Przykład pani Sawickiej pokazuje, że być może sprzeciw wobec CBA ma w przypadku polityków Platformy drugie dno.

G.P.: Jak ocenia pan wypowiedź Lecha Wałęsy, który wezwał do tworzenia wspólnego frontu przeciwko PiS?

P.G.: W czasach PRL obowiązywało hasło: „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”. Dziś można powiedzieć, że siły połączyli ci wszyscy, którzy obawiają się CBA, lustracji czy reform, które przeprowadziliśmy. Powstanie takiego ruchu oznaczałoby jedno - konserwowanie układu. Przykładem może być marcowa konferencja na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie Lech Wałęsa spotkał się z Aleksandrem Kwaśniewskim, zapominając, że kiedyś nie chciał mu nawet podać nogi. Pogląd, że władza może być prawicowa, lewicowa, byleby układ nie został naruszony, jest charakterystyczny dla tego środowiska.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Prawo i Sprawiedliwość nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Komentarze (2):

• wyborcy z Madrytu - 31.10.2007, 18:22

Ryszard Czarnecki o desygnowanej na zastępcę przewodniczącego KE Catherine Ashton

Baronessa Ashton to unijna „kula w płot”. Fatalna pomyłka, która pokazuje, że wbrew euroentuzajstom i eurobiurokratom Traktat Lizboński wprowadzający funkcję
Zapraszamy do subskrypcji internetowego serwisu informacyjnego partii Prawo i Sprawiedliwość.
Lech KaczyńskiKlub Parlamentarny Prawa i SprawiedliwościMultimediaPrawa Strona Północnego MazowszKomentarz politycznyŚciągnij sobie kaczkęPortal Informacja SamorządowaPół żartem, ale serio...Program PiS 2009Biuletyn Informacji Publicznej PiS