RSS
19.12.2007 | Aktualności | PiS na świecie

Oświadczenie eurodeputowanego Marcina Libickiego ws. Traktatu Lizbońskiego oraz Karty Praw Podstawowych

Oświadczenie eurodeputowanego Marcina Libickiego ws. Traktatu Lizbońskiego oraz Karty Praw Podstawowych

13 grudnia br. przywódcy wszystkich Państw Unii Europejskiej podpisali w Lizbonie tzw. traktat reformujący, który wprowadza szereg zmian w sposobie funkcjonowania Unii. Zmiany dotyczące architektury instytucjonalnej to w znakomitej większości rozwiązania powielone z projektu Traktatu Konstytucyjnego. Rozwiązania te jednak zostały zmodyfikowane osiągając bardziej korzystny dla Polski kształt. Dlatego podpisanie Traktatu Lizbońskiego należy odczytać jako Polski sukces.

Zgodnie z literą traktatu, wbrew temu co zdaje się sugerować część publicystów, Unia w żaden sposób nie zmierza w kierunku Stanów Zjednoczonych Europy. Zmiany nie mają bowiem charakteru tworzenia fundamentów konstytucyjnych a raczej usprawnień instytucjonalnych, które pozwolą Unii działać skuteczniej, przy jednoczesnym poszanowaniu suwerenności i woli państw członkowskich. Dzięki dynamicznej i efektywnej postawie negocjacyjnej polskiego rządu w czerwcu br. wywalczyliśmy istotne wzmocnienie roli Polski w procesie decyzyjnym w UE, w ciągu najbliższych lat. Przez najbliższe 10 lat, Polska będzie mogła korzystać z tzw. nicejskiego systemu liczenia głosów ważonych, który jest dla nas bardzo korzystny. Później dodatkowo nasze interesy chronić będzie tzw. mechanizm Joaniny. Inne postanowienia - utrudnienie stworzenia tzw. Europy wielu prędkości, czy rezygnacja z elementów parapaństwowych (Minister Spraw Zagranicznych UE, Prezydent, Flaga) w odniesieniu do UE również należy odczytywać jako zgodne z polską racją stanu.

Szczególnym elementem nowego traktatu, wzbudzającym duże emocje jest Karta Praw Podstawowych. Nie jest ona wprawdzie integralną częścią traktatu lizbońskiego, ale zgodnie z jego postanowieniami posiada pozycję równą traktatom w porządku prawnym UE. Samo włączanie Karty do porządku prawnego UE, w sytuacji, w której Unia przystępuje do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka jest moim zdaniem wręcz utrudnieniem obywatelom dochodzenia swych praw. Tworzenie niezrozumiałych dla nikogo równoległych systemów ich ochrony jeszcze bardziej zamazuje przejrzystość i tak już mało transparentnego i niespójnego europejskiego systemu ochrony praw. Ilość aktów prawnych i instytucji zajmujących się ochroną praw podstawowych zaczyna być niestety odwrotnieproporcjonalna do jakości praktycznej ochrony tychże praw.

Jak wiadomo Polska wraz z Wielką Brytanią częściowo ograniczyła zastosowanie Karty. Wielu publicystów i polityków, a także część prawników niezwykle ostro krytykowała tą decyzję. Autorzy tej krytyki jednym tchem mówili o torpedowaniu przez polski rząd nowego standardu praw podstawowych, wskazując jednocześnie, iż Karta nie wnosi nic nowego a jedynie kataloguje prawa już obowiązujące. O protokole brytyjskim mówiono z kolei, jako o zagrożeniu dla zaufania i współpracy w Europie, jednocześnie zaznaczając, iż w zasadzie nie ma on żadnego znaczenia. W toku całej dyskusji nie usłyszałem ani jednego merytorycznego argumentu przemawiającego za bezwzględnym stosowaniem Karty.

Protokół polsko-brytyjski ma sens - nie wyłącza on stosowanie Karty Praw Podstawowych w ogóle, a jedynie ogranicza jej zastosowane do jej przepisów, które znajdują potwierdzenie w prawie krajowym. Nie tyle więc wyłącza on stosowanie Karty co raczej wyklucza możliwości twórczej nadinterpretacji jej zapisów przez Trybunał Sprawiedliwości. Takie precedensy zdarzały się już w historii Unii, chociażby w odniesieniu do zasady pierwszeństwa prawa wspólnotowego i nie sposób uniknąć obaw w tej mierze na przyszłość. Kluczową, z punktu widzenia interesów państwa zasadą zobowiązań międzynarodowych jest pewność prawa. Fatalne w skutkach może być podjęcie takich zobowiązań, co do których znaczenia istnieje wiele znaków zapytania. Wydaje się, że protokół nr 7 stanowi dość dobre zabezpieczenie przed tego rodzaju sytuacjami. Ponadto został ona wzmocniony „interpretacyjną” deklaracją dotycząca moralności publicznej, która utrudnia kształtowanie „twórczych interpretacji”.

Polska podpisała traktat w korzystnym dla nas, i dla całej UE kształcie. Teraz przed nami żmudny proces jego ratyfikacji w krajach członkowskich. Nawet, gdyby zdarzyło się, że któryś z krajów członkowskich odrzuciłby ratyfikację traktatu Polska pozostaje na dobrej pozycji w UE na bazie Traktatu Nicejskiego. Dzięki skutecznej polityce międzynarodowej poprzedniego rządu, która tak często była krytykowana, nie musimy się dziś obawiać utraty znaczenia w polityce europejskiej.

Marcin Libicki

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Prawo i Sprawiedliwość nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Komentarze (3):

Jan Ołdakowski: Internet powinien być wolny od rządowych form kontroli

„Szanuję walkę z hazardem w sieci, ale nie może się to odbijać na tym, co definiuje polski Internet – na tym, że jest wolny” – mówi
Zapraszamy do subskrypcji internetowego serwisu informacyjnego partii Prawo i Sprawiedliwość.
Lech KaczyńskiKlub Parlamentarny Prawa i SprawiedliwościMultimediaPrawa Strona Północnego MazowszKomentarz politycznyŚciągnij sobie kaczkęPortal Informacja SamorządowaPół żartem, ale serio...Program PiS 2009Biuletyn Informacji Publicznej PiS