RSS
18.09.2008 | Wywiady | Sejm | źródło: RMF FM

Jacek Kurski w „Kontrwywiadzie RMF FM”

Konrad Piasecki: Okazuje się, że pana partia to nawet dobrego bojkotu nie potrafi zorganizować.

Jacek Kurski: Dlaczego?

K.P.: Zbigniew Girzyńśki wczoraj poszedł do TVN.

J.K.: Wyjątek potwierdza regułę.

K.P.: Czyli on był jaskółką, która uczyni wiosnę, czy człowiekiem, który sprawi, że tylko się utwardzicie w bojkotowaniu?

J.K.: Zbyszek działał w szlachetnych emocjach. Stanął w obronie Sławomira Cenckiewicza. Dobrowolnie podda się karze. Bojkot trwa.

K.P.: Ale mocno by go pan uderzył po krzyżu za tę niesubordynację partyjną?

J.K.: Trochę tak, a trochę nie. Z drugiej strony rozumiem emocje. Zdarzyła się rzecz skandaliczna, której media nie poświęcają wystarczającej uwagi.

K.P.: Czyli raczej chrześcijańskie miłosierdzie dla Girzyńskiego?

J.K.: Raczej tak. Aczkolwiek jakaś kara być musi, bo partia polega na tym, że jest zdyscyplinowana. Jak już podjęła jakąś decyzję, to niezależnie, kto coś o tym myśli, musi ją wykonywać.

K.P.: Absurdalny ten bojkot i nawet partyzanckimi metodami warto go zwalczać. Teraz porozmawiajmy o meritum. Pan do TVN w obronie nawet Sławomira Cenckiewicza by nie poszedł?

J.K.: Myślałem, że meritum będzie o Cenckiewiczu a nie o TVN-ie.

K.P.: Więc mówię, że Cecnkiewicz jest meritum teraz.

J.K.: Jeżeli Cenckiewicz jest meritum, to zdarzyła się rzecz skandaliczna. Mamy do czynienia z oczywistymi naciskami.

K.P.: Ale co było tym skandalem i tą skandaliczną rzeczą?

J.K.: To, że zmusza się naukowca o ugruntowanej pozycji, który napisał kontrowersyjną, ale prawdziwą publikację. Przeciwko książce o Wałęsie nie powstała żadna replika naukowa. Wałęsa wycofał się z pozwu sądowego, w związku z tym jest zemsta polityczna na Cenckiewiczu za to, że opublikował kontrowersyjną książkę.

K.P.: Ale pan zaczął mówić, że się go do czegoś zmusza. Do czego się go zmusza?

J.K.: Skłoniło się go do dymisji po to, żeby ratować finanse IPN.

K.P.: Ale to chyba prezes Kurtyka go skłonił jeśli już. Jeżeli prezes Kurtyka go skłonił, to jest normalne, że szef skłania swojego podwładnego do odejścia.

J.K.: Ale media powinny rozdzierać szaty o gwałceniu wolności słowa i gwałceniu sumień w momencie kiedy jest presja na IPN.

K.P.: Ale gdzie było to gwałcenie, gdzie była ta presja? IPN wydał wczoraj oświadczenie i mówi, że żadnej presji nie ma. Politycy niczego się nie domagają, politycy nie chcieli dymisji Cenckiewicza.

J.K.: Jeżeli zdementował, to tylko potwierdził, bo proszę sobie przypomnieć co Churchill mówił „Nie wierzę w wiadomości niezdementowane”. A ta jest zdementowana.

K.P.: Jeśli IPN kłamie w oficjalnych oświadczeniach, to rzeczywiście dzieje się tam coś niedobrego.

J.K.: Jeżeli IPN podlega presji, a tak twierdził np. przewodniczący kolegium IPN, pan profesor Chojnowski, to będzie również podlegał presji wydając również jakieś kulawe oświadczenie zaprzeczające. To jest oczywiste, że jest presja i jest zemsta polityczna, zresztą zapowiadana od wielu miesięcy.

K.P.: Uważa pan, że kłamliwe oświadczenie nie jest kompromitujące dla Instytutu Pamięci Narodowej i jego prezesa?

J.K.: Może być niekłamliwe, może być nieścisłe. Może mówić, np. że marszałek Borusewicz nie wywierał presji.

K.P.: W oświadczeniu jest napisane „Nie było żadnej presji na IPN. Nie było żadnych związków między zwalnianiem kogokolwiek”.

J.K.: Ale mogła być, i tak zrozumiałem wypowiedź pana profesora Chojnowskiego, presja np. na otoczenie IPN. Np. z biura pan marszałka Borusewicza. Tak powiedział profesor Chojnowski. Wiemy o co chodzi. Wszystkie instytucje, których nie kontroluje Platforma mają dzisiaj w plecy. Wszystkie mają dostać po łapach. Kancelaria Prezydenta KRRiT, IPN, CBA. Wszystko, czego nie ma Platforma musi zostać zdławione.

K.P.: Ale Platforma mówi, że wszystkie inne resorty, które należą do Platformy, też będą podlegały oszczędnościom.

J.K.: Zobaczymy. Ale RMF wcześniej sprawdzi, czy rzeczywiście tak jest. Problem jest szerszy. Dzisiaj mamy do czynienia z pewną presją na ograniczenie demokracji. Dlaczego media się nie zajmują tym, że można w spocie parodiować prezydenta, a nie można w spocie parodiować premiera?

K.P.: Można. Spot z premierem też powstał. Ktoś zdecydował, że nie zostanie użyty.

J.K.: I w tym momencie wolne media, RMF FM, Konrad Piasecki wchodzą do gry i mówią „Dlaczego panie Derdziuk pan oglądał reklamy Banku Pocztowego? Dlaczego Bank Pocztowy musiał wycofać reklamy z premierem. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Gdyby to było za rządów PiS, byłaby jedna wielka chryja.

K.P.: Ja panu powiem dlaczego. Dlatego, że premier jest osobą popularną, dlatego parodiowanie go nie przysparza chwały bankowi. Ja to tak oceniam, w kategoriach czystego marketingu. Specjalista od marketingu też powinien to rozumieć.

J.K.: Nie proszę pana, media powinny równo traktować. Dlaczego reklama i komercyjna tylko dlatego, że parodiuje Tuska, jest wycofana z obiegu?

K.P.: Bo mówię panu, że nie odniesie swojego sukcesu marketingowego.

J.K.: A skąd pan wie, że nie odniesie?

K.P.: Bo nie warto jest parodiować popularnej postaci. Lepiej parodiować kogoś, kto ludziom kojarzy się tak średnio, a tak jest z prezydentem Kaczyńskim. Tak pokazują wszystkie sondaże.

J.K.: Ale parodiuje się wszystkich. Pytanie czy się ciekawie parodiuje i profesjonalnie - wtedy jest ciekawie albo nieciekawie, jest sukces albo nie sukces. Dlaczego się media z panem naczelnym nie interesują tym, że Trybunał Konstytucyjny od razu rozpatrzył wniosek o rozwiązanie, odwołanie komisji bankowej śledczej? Za czasów PiS-u to zrobił w 5 minut, a taki sam wniosek polegający na takich samych argumentach prawnych w przypadku komisji śledczej ds. nacisków wozi się od roku, dlaczego?

K.P.: Interesujemy się tym panie pośle.

J.K.: Dlatego, że jest nie równoprawne traktowanie PIS-u i Platformy - to jest cała odpowiedź. Tylko, że media się tym w ogóle nie interesują.

K.P.: Wracając do IPN-u. Co powiedzieć o facecie, który zaczyna od tego, że kabluje na konkurenta?

J.K.: Ja nie lubię kablowania i swoje dzieci uczę, że kablować nie wolno.

K.P.: Pamięta pan kto tak mówił o dzisiejszym prezesie IPN-u?

J.K.: Nie pamiętam.

K.P.: Lech Kaczyński.

J.K.: Jaki ma pan z tego przygważdżający mnie wniosek?

K.P.: Dziwię się, że dzisiaj tak stajecie w jego obronie.

J.K.: Prezes Kurtyka - o nim mówimy, tak? Był wspólnym kandydatem Platformy i PIS-u. Nawet był zaproponowany przez środowisko Jana Rokity.

K.P.: PIS-owi się niespecjalnie na początku podobał...

J.K.: W związku z czym był bardziej kandydatem Platformy. To, że dzisiaj Platforma próbuje odwołać i zniszczyć Kurtykę źle świadczy o Platformie.

K.P.: Panie pośle, pan tak gardłuje w sprawie polskiej polityki, a czytam, że pan ma jej dosyć i idzie do europarlamentu.

J.K.: Nie mam jej dosyć. Natomiast postawiłem się do dyspozycji pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli...

K.P.: Chce pan do Brukseli?

J.K.: Nie choruję na to, natomiast...

K.P.: Ale gdzieś tam otarcie się o salony europejskie dla Jacka Kurskiego...

J.K.: Na pewno byłoby to miłe, przy czym prezes powiedział, że jestem tak potrzebny partii, tak potrzebny PIS-owi w Polsce, że daje mi niewielkie szanse. Prezes zdecyduje.

K.P.: Czyli latania do Brukseli z Bielanem i Kamińskim raczej pan nie przewiduje?

J.K.: Przewidywać przewiduje, ale to zależy od prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

K.P.: A może ze Zbigniewem Ziobro?

J.K.: Każdą decyzję prezesa w tej sprawie przyjmę. Jestem lojalnym, zdyscyplinowanym członkiem partii.

K.P.: Słyszałem, że Ziobro jest teraz pańskim strategicznym partnerem?

J.K.: Dlaczego strategicznym partnerem? Zawsze w PiS-ie od kiedy jesteśmy razem przyjaźniłem się ze Zbigniewem Ziobro i trzymamy się razem.

K.P.: A wierzy pan w to, że Ziobro zastąpi Kaczyńskich, że będzie ich następcą - któregoś z nich?

J.K.: Dla mnie Kaczyńscy są wieczni i w ogóle moja wyobraźnia nie pojmuje, że mógłby być ktokolwiek inny na firmamencie PiS.

K.P.: Dobra polityka.

J.K.: Dobre, dobre.

K.P.: Panie pośle, jeszcze o jednej rzeczy słyszałem. Podobno będzie pan teraz mógł legalnie strzelać do wszystkiego co się rusza?

J.K.: Jaśniej.

K.P.: Jakiś egzamin strzelecki, broń...

J.K.: Proszę nie ujawniać moich prywatnych tajemnic, ale w momencie kiedy nastąpiło włamanie do mojego domu podjąłem pewne decyzje.

K.P.: Egzamin strzelecki pan zdał?

J.K.: Nie chciałbym na ten temat się wypowiadać, bardzo pana proszę.

K.P.: Duży pistolecik będzie czy mały?

J.K.: Skrót mojej partii zawiera się w tym słowie, które pan wymienił, ale to wszystko co mogę powiedzieć.

K.P.: Jacek Kurski z pistoletem. Bójcie się narody. Dziękuję bardzo.

J.K.: Dziękuję.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Prawo i Sprawiedliwość nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Komentarze (11):

• Hipolit z Poznania - 21.09.2008, 11:33
• czytelniczka - 18.09.2008, 19:50
• edward ze szczecina - 18.09.2008, 16:56
• kajfus - 18.09.2008, 12:07
• ...

Paweł Kowal o dominacji „starej Europy” w służbie dyplomatycznej UE

Okazuje się, że z dyplomacją unijną może stać się podobnie jak z innymi instytucjami UE - specjalnie dla pis.org.pl komentuje Paweł Kowal
Klub Parlamentarny Prawa i SprawiedliwościMultimediaPrawa Strona Północnego MazowszKomentarz politycznyŚciągnij sobie kaczkęPortal Informacja SamorządowaPół żartem, ale serio...Program PiS 2009Biuletyn Informacji Publicznej PiS