„Ten zarzut jest zupełnie chybiony”
Józef Figura: Jest pan grabarzem hokeja? W końcu zgłosił pan poprawkę obniżającą wysokość opłat, jakie miasto będzie zwracać przyszłemu zarządcy lodowiska za korzystanie z lodu. I to o prawie 700 tys. zł w ciągu 3 lat!
Mariusz Jelonek: Zgłosiłem poprawkę, ale komisja ją przyjęła, więc była to poprawka komisji. Projekt umowy był chybiony. To ucieczka od problemu na 2–3 lata, a nie jego całościowe rozwiązanie. Uważam, że przedstawiony koszt był zawyżony.
J.F.: Jak to wyliczyliście?
M.J.: Nie było żadnych wyliczeń, nawet nie miałem kalkulatora. Dając propozycję radykalnej obniżki, chciałem, by to napotkało ze strony burmistrza na odpór, jakąkolwiek dyskusję. Żeby przedstawiono nam argumenty, że to błędne, złe, nie w tę stronę…
J.F.: Ale ze strony pańskich kolegów też nie było uwag.
M.J.: Nie, ponieważ sposób zarządzania kosztami w ZGZiR nie pozwala określić, jakie są koszty utrzymania lodowiska.
J.F.: Czyli burmistrz przedstawił bubla, który nadawał się tylko do odrzucenia?
M.J.: Tak uważam.
J.F.: To czemu tak nie zrobiliście?
M.J.: Bo było oczekiwanie, co w tym zakresie będzie zrobione. Chodziło o prace nad tą uchwałą. Niestety, w tym czasie nie było mnie na sali.
J.F.: Przez Zbigniewa Ziobro, bo poszedł pan na jego nowotarskie spotkanie wyborcze. Wychodzi, że dzięki swemu szefowi zyskał pan u niektórych tytuł grabarza hokeja.
M.J.: Ten zarzut jest zupełnie chybiony. Jeśli przetarg się nie odbędzie – a wszystko na to wskazuje – to ktoś wreszcie usiądzie nad tym problemem. Bo tak to nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi.
J.F.: Nie wiedząc, o co rzeczywiście chodzi, zdecydowaliście ot tak – obciąć stawkę o prawie 700 tys.?
M.J.: Trzeba mieć świadomość, że opozycja w tej radzie nie ma większości. I gdybyśmy zgłosili największe głupstwo, to ono powinno podlegać racjonalnej ocenie ze strony tych, którzy mają większość.
J.F.: Czyli, podsumowując, podjęliście poprawkę z nadzieją, że zostanie odrzucona, bo jest głupia.
M.J.: Może inaczej – żeby przypadkiem uchwała nie weszła w życie, ograniczyliśmy jej rozdawnictwo. Żeby na przetargu nie zjawili się przypadkowi inwestorzy.
J.F.: Ostatnio napięcie pomiędzy panem a burmistrzem Fryźlewiczem jakby złagodniało.
M.J.: Doszły mnie słuchy, że trzymam sztamę z panem burmistrzem, Skorupą (senator PiS – przyp. red.) i panem Kawką (działacz nowotarskiego PiS – przyp. red.). Chciałem temu głośno i jednoznacznie zaprzeczyć! Z tego, że pan senator wykorzystał w swojej kampanii wizerunek burmistrza, a ten dobrze żyje z Januszem Kawką, nie wynika, że należy do PiS-u. Nie wynika nawet to, że realizuje politykę PiS-u i że jest w jakimkolwiek porozumieniu ze mną!
J.F.: Pogłoski mogą wynikać ze zdjęć w kalendarzu, ulotkach wyborczych – jest na nich prezes Kaczyński, senator Skorupa, burmistrz Fryźlewicz – a Jelonka nie ma.
M.J.: To było obiektywnie dobre zdjęcie i ktoś w Warszawie uznał, że trzeba je wsadzić. Oczywiście, poszedłem z tym do Brudzińskiego, bo nie boję się, czy będę w partii, czy mnie wyrzucą. Nie boję się mówić, co myślę. Ale z perspektywy Warszawy burmistrzowie i wójtowie wydają się łakomym kąskiem do przejęcia. A niestety, wierchuszki partyjne nie mają żadnej wiedzy o dołach.
J.F.: Może to wynika ze słabej aktywności „dołów”.
M.J.: Czasem odnoszę wrażenie, że doły nie są partii do niczego potrzebne. Przyznam, że gdyby ktoś mnie o to poprosił, to łatwiej byłoby mi zaaranżować spotkanie z prezesem PO, niż PiS.
Podyskutuj w Strefie Logowania dla sympatyków PiS |
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Prawo i Sprawiedliwość nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Komentarze (1):










