Romowa z Wiesławem Walendziakiem w „Gościu Jedynki”
Marek Czyż: Dzień dobry Państwu. Zapraszam na spotkanie z Gościem Jedynki, a jest nim dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości Wiesław Walendziak. Witam Panie pośle.
Wiesław Walendziak: Dzień dobry.
M.C.: Panie pośle, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie wierzy w skuteczne działanie mniejszościowego rządu?
W.W.: Bo rządy mniejszościowe mogą administrować, rządy mniejszościowe nie zrobią żadnej wielkiej reformy. Żeby duże reformy przeprowadzić trzeba mieć zaplecze w parlamencie, trzeba mieć tak dużą większość, żeby podejmować trudne zadania, a dzisiaj państwo polskie stoi przed trudnymi zadaniami np. przed reformą finansów publicznych.
M.C.: „Oczekujemy, że premier jako szef rządu mniejszościowego okaże zdecydowanie, większą samodzielność w prowadzeniu spraw państwowych i nie będzie ulegał przetargom partyjnym”. Kto to powiedział, Pana zdaniem?
W.W.: Myślę, że ktoś z koalicjantów dawnych, ktoś z Sojuszu Lewicy Demokratycznej lub ktoś z takiego układu, który się rozpadł i próbował udowadniać, że można trwać na pozycji rządu mniejszościowego.
M.C.: Liderzy SKL-u dwa lata temu.
W.W.: Jak się rządy koalicyjne rozpadają, to wtedy ci, którzy popierają taki rząd, który jest już mniejszościowy, mówią: to teraz więcej zdecydowania.
M.C.: A Pan by się pod tym wtedy, latem roku 2001 nie podpisał?
W.W.: Ja nie byłem wtedy w rządzie i uważam, że generalnie...
M.C.: To nie są słowa przedstawicieli rządu, zaplecza politycznego.
W.W.: Więc mówię: szef rządu w warunkach młodej demokracji, czy rządy mniejszościowe niewiele mogą zrobić, bo młode demokracje muszą zrobić zbyt dużo, żeby udźwignęły to rządy mniejszościowe. Ja byłem zaskoczony decyzją Leszka Millera w pierwszej chwili, dlatego że Polskie Stronnictwo Ludowe zachowywało się znacznie spokojniej niż w pierwszej odsłonie rządów koalicyjnych w latach 93–97. Liderzy PSL-u też byli najwyraźniej zaskoczeni. Więc nie podejrzewam Leszka Millera o jakieś szaleństwo, myślę, że realizuje pewien scenariusz polityczny i myślę, że ten scenariusz polityczny rozumiem.
M.C.: No, a jaki jest ten scenariusz Pana zdaniem?
W.W.: Myślę, że Leszek Miller doszedł do wniosku, że mu się tak naprawdę niewiele udało przez ten pierwszy rok, że z gromkich zapowiedzi zrobienia mnóstwa spraw ostało się bardzo niewiele, ale ostała się jedna bardzo wyraźna. Otóż dzisiaj powszechnie akceptowanym celem społecznym, sądząc po badaniach socjologicznych, jest akcesja Polski, wejście Polski do Unii Europejskiej. Myślę, że Leszek Miller postanowił zidentyfikować misję swojego rządu i osobiście swojej osoby z tym celem.
M.C.: No, ale zaraz, to Pan sugeruje, że Leszek Miller uznał: wejdziemy do Unii Europejskiej, przebrniemy przez referendum pozytywnie i starczy?
W.W.: Tak uważam, iż to jest jego pomysł, bo gdyby nie taki ruch zerwania koalicji, to powiedzmy sobie szczerze za kilka tygodni dyskutowano by nie o zmianie koalicjanta, tylko dyskutowano by o zmianie premiera Leszka Millera. I poprzednio koalicje SLD-PSL tak parokrotnie zrobiły, zmieniły dwukrotnie swoich premierów. Zamiast Waldemara Pawlaka był chwilę później Józef Oleksy, zamiast Józefa Oleksego był chwilę później Włodzimierz Cimoszewicz. Wydaje mi się, że było blisko takiej sytuacji, takiego scenariusza, napięcia między kancelarią prezydenta, kancelarią premiera też wpisywały się w ten scenariusz. Leszek Miller uciekł do przodu. Z punktu widzenia interesów partyjnych, czy swoich osobistych politycznych interesów zrobił sprawnie i przytomnie, z punktu widzenia interesów państwowych myślę, że nie, że zaproponował scenariusz destabilizacji. To jest groźny scenariusz dla Polski, bo na czym polega wyzwanie związane z wejściem polski do Unii Europejskiej? My musimy rzeczywiście zrobić głęboką reformę finansów publicznych teraz, nie za rok. Jeżeli tej reformy nie zrobimy, to nie pozyskamy istotnej części funduszy europejskich. Dla Romana Giertycha to nie jest problem...
M.C.: Ale my ją teraz będziemy robili, tak deklaruje premier rządu.
W.W.: Z jakim zapleczem?
M.C.: No, większym niż AWS pod koniec swojej kadencji.
W.W.: Bez wątpienia i przykład AWS-u jest dobrą nauczką, kiedy AWS-owi udało się zrobić duże reformy, kiedy się już rozsypywał. Ja mówię: dla Romana Giertycha to nie jest problem - im gorzej, tym lepiej. Z tego punktu widzenia, jeśli chodzi o kwestie europejskie dla takich polityków jak lider Ligi Polskich Rodzin, ale my chcemy być w Unii Europejskiej, podjęliśmy taką decyzję i ze zdziwieniem, ze zdumieniem obserwowaliśmy, jak Leszek Miller destruuje swoje zaplecze parlamentarne, no bo trzeba mieć jakąś większość dla zrobienia trudnej reformy.
M.C.: Leszek Miller mówi, że zaplecze było i go nie było.
W.W.: Dlaczego? Dlatego, że PSL zadał istotne pytanie, jak to jest, że się zwiększa sprzedaż samochodów w Polsce, bo aż o 40 proc. w ciągu ostatnich kilku lat i gwałtownie spada sprzedaż paliw? Zadał bardzo dramatycznie bardzo dobre i trudne pytanie. Na to pytanie trzeba w tym Sejmie też odpowiedzieć, bo jeżeli wcześniejsze wybory, uważamy, że trzeba w tej sytuacji zrobić wcześniejsze wybory, to niewątpliwie trzeba tę sprawę też wyjaśnić, aferę paliwową tak, jak aferę Rywina. Trzeba zrobić nową ordynację wyborczą, która by ułatwiła wyborcom wskazanie konkretnych polityków do parlamentu. Myślę, że elementy większościowej ordynacji trzeba wprowadzić do polskiego prawa wyborczego i trzeba zrobić reformę finansów publicznych. My jesteśmy gotowi do poważnej rozmowy na ten temat z wicepremierem Kołodko.
Podyskutuj w Strefie Logowania dla sympatyków PiS |
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Prawo i Sprawiedliwość nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Komentarze (7):











